- Dzięki, Vanija... - Odparłem równie cicho, ale szczerze.
Pokiwała głową. Mimo wszystko była nastawiona dość entuzjastycznie.
- Ech... - Odwróciłem pysk w stronę Navydeer. Było już prawie nasze... Prawie, bo tam wciąż toczyły się największe bitwy. - Czeka nas ogromna wojna. Wielu z nas zginie, nie ma co się oszukiwać - spojrzałem na nią. Stała przede mną, trawiąc, co mówię. - Ale i tak staniemy do walki. Ten ostatni raz.
Suczka, po chwili milczenia odezwała się:
Vanija? Totalny brak weny 3:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz