niedziela, 1 lutego 2015

Od Nageezi - CD historii Rosso

 Samica stała nad wejściem do nory niegdysiejszych Bet. Przylazła tu, bo i tak nie miała gdzie się podziać, a tu jeszcze się nie upewniła, czy nikt nie spał. Bo wszędzie indziej dało się słychać chrapanie. Zastała miłą niespodziankę.
 Chart obrócił się w jej stronę z błagalnym wręcz wyrazem pyska. Czyżby przewidział, że Nageezi nie zamierza potraktować tego w sposób niezwykły? Wprawdzie Rosso znał ją całkiem dobrze... więc wiedział, że jeżeli ona szuka towarzystwa (bo co mogłaby tu robić?), to nie wróży niczego dobrego. Samica zeskoczyła i przystanęła obok salukiego.
- Co to jest? - Zadała kolejne pytanie, gdy nie otrzymała na poprzednie odpowiedzi.
- Szczeniak. Nageezi, to jest tylko mały szczeniak...
- Może mały, może szczeniak, ale to wciąż pies - odburknęła. Nachyliła się nad malcem. Ten był już bliski płaczu. - Powinniśmy go oddać.
- Komu? - Przeraził się Rosso.
- Nie wiem. Na przykład ludziom. Oni lubią szczenięcia.
- Zwariowałaś? Powinniśmy się nim zająć.
 W jednym momencie samica odwróciła się na pięcie.
- Ty znalazłeś, twój problem.
 Chart walczył ze sobą przez sekundę, po czym zagrodził wilczycy drogę. Sam się zdziwił swoją pewnością.
- O nie, tym razem się tak łatwo nie wywiniesz - słowa wyszły z jego pyska z taką łatwością, że sam się nie mógł nadziwić. Dodało mu to wewnętrznej siły.
- Serio tego chcesz? - Odpowiedziała mu szczerze Nageezi.
- To ci dobrze zrobi.
- Ale nie tobie i mu.
- Dasz radę.
 Suka zerknęła z ukosa na malca. Skulony, wyraźnie szykował się do ucieczki. Głupi, pomyślała. Gdybym chciała, mogłabym go zabić jednym kłapnięciem zębów. Ucieczka by nie pomogła.
 Ale coś nakazało jej się zgodzić. Nawet, jeżeli była to wewnętrzna duma, pokiwała głową.
- Dobrze - zobaczyła radość w oczach psa. - Ale nie biorę żadnej odpowiedzialności za to, co się w konsekwencji wydarzy. - Wyraz pyska charta nie uległ zmianie. - Nie ręczę za siebie.

Rosso? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz