- Sasza?
Podskoczyłam. No wiecie, tego już za wiele... Tamten znów odezwał się:
- Mam na imię Geart. Twój kuzyn. - dodał, widząc moją minę.- Chodź, mam dla ciebie niespodziankę.
Myślałam chwilę, po czym powiedziałam:
- A wiesz, mam robotę i nie mogę jej zostawić... Może potem... Em... Uch...Eee...
- To żaden kłopot, zostaw je u koleżanki i będzie.
- No dobra...
Poszłam do Fairchild i zostawiłam jej najedzone i napite, senne szczeniaki. Poszłam z Gea'ym do jakiejś chaty. Za drzwiami stała klatka do której... Normalnie weszłam. Geart momentalnie stanął przy innych psach. Z kuzyna stał się... Normalnym debilem. Poza nim stały tam jeszcze 2 psy - doberman biały Stweard i terier kaukaski Twin. Strzykawka z aż za dobrze znanym mi płynem wpiła mi się w skórę. Po kilku minutach znów siedziałam w klatce w której roiło się od suczek czytających raz po raz ze łzami w oczach jakieś kartki. Spostrzegła że i przy mnie leży jedna. Było na niej napisane:
Zrobiłem ci tę przyjemność. iż jesteś w ciąży. Spokojnie, 2 tygodnie i wydostaniesz się stąd.
Stweard
Jam już nie mogła. Fałszywy kuzyn, klatka i jeszcze to to już stanowczo za wiele!
****** po 2 tygodniach*****
Istotnie, byłam wypuszczona po tych tygodniach. Wpadłam do domu i zaryglowałam drzwi. Wtem usłyszałam 2 rodzaje pukań. jedno i drugie rozpoznałam odryglowuję drzwi i wpuszczam Grave'a i May do środka. Ostatkiem sił podaję im kartkę i idę do Fair po szczeniaki. Suczka przewraca się ze zmęczenia. Muszę zapłacić więc idę i poluję na 2 sarny. Jedna dla mnie, jedna dla niej. Daję to Fair i ze szczeniakami i sarną idę do domu się przespać. Ave'owi nakazuję nakarmić siebie, szczeniaki i May a sam rzucam się na łóżko i natychmiast zasypiam. Budzi mnie Grave.- Wstawiaj Sasza!
- Co co? - Pytam rozespanym głosem. Po 2 tygodniach życia w tłoku pochlipujących suczek jestem niewyspana, oczy zamykają się same.
- W s t a w a j. - Powtarza cierpliwie.
- Nie mam siły... Jęczę.
Grave? May? Optymizmy jakieś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz