Jakiś czas później wszystkie wracamy do swoich jaskiń. Gdy jestem już na Romamtycznej Łące, robi mi się trochę smutno. Tak dawno nie rozmawiałam z Gabrielem. Jako pielęgniarz ma tyle roboty, że nie ma czasu. Szkoda.
Kładę się w kącie jaskini i zamykam oczy. Leżę tak kilka minut i zasypiam.
***
Wstaję chwilę po przebudzeniu. Słońce razi mnie w oczy. Wprawdzie jest zima, ale słońce mimo to świeci i nic na to nie poradzimy. Czasem jest dobrze, że jest, a innym razem źle. No cóż.Przeciągam się i wychodzę z jaskini. Rozglądam się po łące. Nikogo nie ma. Dziwne, przecież nie mieszkam tu sama. Kilka psów ze Sfory także mieszka gdzieś w okolicy...
Zmierzam w kierunku lasu i trafiam na Salavanę oraz Jessy.
Jessy? Salavana? Wiem, powalająca długość...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz