czwartek, 19 czerwca 2014

Od Fairchild - CD historii Mize

Po tym jak zostałam owinięta różnego rodzaju łańcuchami jak mumia i wepchnięta do najgorszego, najciemniejszego i najbardziej śmierdzącego lochu, jaki mogłam sobie wymarzyć, miałam dużo czasu na przemyślenia. Oczywiście, starałam się nie zwracać uwagi na szczury dobierające się do mojej błyszczącej (jeszcze) sierści.
Mize była zdrajczynią… To niemożliwe. Nigdy nie sądziłam, że ona, ta niepozorna pudelka może mieć jakieś interesy z brudnymi wilkami. Ale co one planują? Na pewno nie mają zamiaru wydać imprezy z okazji urodzin Hockey’a, czy coś w tym rodzaju. Chcą zniszczyć w jakiś sposób sforę, a ja jestem zagrożeniem. Bo mogę ich wydać. Ah, gdybym tylko zdołała zdjąć te przeklęte kajdany!
- Psst. – usłyszałam głos w ciemności.
Przestraszona prawie skoczyłam pod sam sufit, a biorąc pod uwagę fakt, że nie mogę się ruszać, było to całkiem niezłe osiągnięcie. Zaczęłam gorączkowo rozglądać się w poszukiwaniu źródła tajemniczego głosu, wokół niestety było ciemno jak w grobie.
- Zaraz cię stąd wydostanę. Jestem po twojej stronie. – ponownie odezwał się nieznajomy, a po głosie poznałam, że to z pewnością pies. Szkoda tylko, że nie mogłam go dostrzec.
Czyjeś łapy zdjęły ze mnie łańcuchy, rzemienie i inne twory zapobiegające mojej ucieczce. Rozluźniłam spięte ciało, na którym zostały krwawe pręgi. Wzdrygnęłam się ze złości. Tymczasem mój wybawiciel zdążył otworzyć kraty i popchnął mnie w stronę wyjścia.
- Uciekamy. – zarządził.
Tępo pobiegłam za nim, zastanawiając się nad dwoma rzeczami. Jak my, do licha stąd uciekniemy i kim jest ten mój nieznany wybawiciel?

Wybawicielu? :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz