czwartek, 19 czerwca 2014

Od Fairchild - CD historii Wilczura

Podniosłam obolałą głowę na dziwną rzecz, którą Wilczur określił mianem „panoramy”, cokolwiek by to mogło oznaczać. W każdym bądź razie, była piękna. Znajdowało się na niej wszystko to, czego pragnęłam, o czym śniłam i marzyłam. Widziałam bezkresne łąki, ciągłe słońce, wielu przyjaciół, duuużo błota. Ponad tym górowały miasteczka z licznymi dziećmi, śmiejącymi się i biegającymi po ulicach… Zaraz. Biegającymi? Ludzie na panoramie się ruszali. To nie było możliwe. Po chwili zobaczyłam też moją siostrę, Jessamine. Stała, taką jaką ją zapamiętałam, zanim umarła. Wpatrywała się we mnie swoimi wielkimi, piwnymi oczami, jakby dla przestrogi.
- Jessamine! – krzyknęłam, rzucając się w stronę panoramy.
- Stój, co ty wyprawiasz?! – złapał mnie za kark Wilczur, a w jego głosie słychać było nieznaną mi dotąd naganę. – To może być niebezpieczne.
Kiwnęłam głową zażenowana moim dziwnym zachowaniem, ale ten obraz był taki prawdziwy. Jessamine. Ludzie. Wtedy wpadła mi do głowy pewna myśl. Ja widziałam wszystko to, o czym marzyłam. Ale czy dla Wilczura obraz jest taki sam?
- Powiedz mi, co widzisz. – zażądałam.
Spojrzał na mnie dziwnie, pewnie wydawało mu się, że jestem wariatką. No cóż, niech tak myśli, dopóki nie dowie się prawdy.
- No więc, widzę jakiś komisariat policji… Strzałę… Trochę lasów. – odpowiedział lekko zażenowany.
- Ja widzę moją siostrę i wielu przyjaciół. Ten obraz pokazuje to, co chcemy widzieć! – wreszcie powiedziałam to, co chodziło mi po głowie od dłuższej chwili.

Wilczur?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz