- Aha. - mruknęła Roxolanne. Nie wydawała się jakoś zbyt przejęta czy podekstytowana. Pod tym względem przypominała mi Alaskę.
- Ojej, dobrze, że powiedzieliście to teraz, inaczej mogłabym zabrać jakiemuś człowiekowi popcorn. - przewróciła oczami Alaska.
Myślałem, że będzie gorzej.
- Więc tylko udawaliście? - zapytał Boston.
- Tak. - odpowiedzieliśmy chórem.
- Czasami zastanawiam się czy nie masz problemu ze słuchem. - rzuciła Alaska.
Boston zignorował to.
- Rozumiem. - odwrócił się i odszedł. Nawet nie chcę wiedzieć co teraz myśli, pewnie jakiś głupi kawał.
Po chwili zostaliśmy sami. Ja i Heaven.
- Trochę głupio. - zacząłem rozmowę.
- Dobrze, że im powiedzieliśmy.
- Źle się z tym czułem, naprawdę. - pokiwałem smętnie głową.
- Ja też. Zjemy coś? - zapytała merdając ogonem.
Heaven? Wybacz za długość ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz