- Dziękuję za te pytanie, Heaven. Trzeba przede wszystkim sprawdzić, czy oddycha oraz czy jego serce bije. - odpowiedział nauczyciel.
- Rozumiem. - kiwnęłam głową, a potem przeniosłam wzrok na Rafa.
Mój przyrodni brat padał z nudów. Zaśmiałam się pod nosem, ponieważ zachowywał się dokładnie, jak Devo.
- Czy ktoś jeszcze ma jakieś pytania? - zapytał po chwili Nero.
Prawie wszystkie szczeniaki podniosły łapy. Spowodowało to, że nauczyciel odpowiadał przez resztę lekcji. Powoli też zaczęłam się nudzić, ponieważ prawie wszystkie pytania powtarzały się z ostatnich zajęć.
Kiedy lekcja się skończyła, natychmiastowo wyszłam z Rafem z jaskini. Tuż za nami poszli Jonah i Irish.
- Raf! Heaven! - usłyszeliśmy ich krzyki.
Odwróciliśmy się. Jonah natychmiastowo mnie mocno przytulił. Oczy prawie wyskoczyły mi z orbit.
- Jonah, dusisz! - zaczęłam się śmiać.
- Przepraszam... Nic Ci nie jest? - zapytał wyraźnie zmartwiony.
- Nic już nie jest, spokojnie. - uśmiechnęłam się lekko.
- Skoro jesteśmy w czwórkę, co powiecie na zabawę? - zapytała cichutko Irish.
- Jasne, byle nie w polowanie! - odpowiedziałam.
Wszyscy zaczęli się śmiać, wspominając wcześniejsze wydarzenia.
- Berek! - nagle krzyknął Raf i dotknął mnie w "ramię".
Zaczęłam go gonić, aż w końcu dotknęłam Irish. Zabawa trwała do końca przerwy.
Kiedy usłyszeliśmy krzyki nauczycielki wychowania, skończyliśmy się bawić i poszliśmy za nią do jaskini.
Rafaello? Wybacz długość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz