środa, 12 sierpnia 2015

Od Brook - CD historii Setha

- Zgoda. - odpowiedziałam bez namysłu.
Seth w odpowiedzi uśmiechnął się szeroko. Odwzajemniłam ten gest.
- To od czego zaczniemy? - zapytał.
- Myślę, że od nocy na dachu naszego domku, a skończymy na nich. - odpowiedziałam, ciesząc się, z jaką łatwością przychodziło mi myśleć o szczeniakach.
Owczarek ponownie posłał mi pytające spojrzenie. Bardzo chciał szczeniąt, ja zresztą też.
- Musimy mieć czas, by to wszystko skończyć. Gdybyśmy mieli je wcześniej, nie moglibyśmy tego wszystkiego spełnić. - wyjaśniłam.
- Racja.
Kiwnęłam głową i ponownie spojrzałam na duży liść. Malutkim drukiem napisałam resztę propozycji, wymyślonych przez mojego partnera.
- Ósma rzecz... Zrealizowanie... wszystkich punktów... z listy. - mówiłam do siebie, gdy pisałam ostatni punkt.
- To jak? Idziemy do domu przygotować się do pierwszej rzeczy z listy? - owczarek ponownie uśmiechnął się.
Kiwnęłam głową i wróciliśmy do domu.

Zbliżała się już noc. Jest zima, więc zabrałam koc, który został zabrany z domu 30-letniej kobiety. Jest bardzo ciepły, więc nie powinniśmy narzekać na chłód. Seth natomiast wziął jelenia, gdybyśmy byli głodni. Spojrzałam na zewnątrz. Była dopiero 18, a ciemność już nastała. Jedynym światłem był śnieg. Uśmiechnęłam się lekko i podbiegłam do miejsca, gdzie najbardziej padał. Jedna ze śnieżynek spadła na mój nos.
- Brook! - usłyszałam krzyk Setha.
Odwróciłam się. Pies był już dachu i patrzył w moją stronę.
- Już idę! - powiedziałam głośno i weszłam na dach naszego domku.
Rozłożyłam koc i położyłam się na nim. Owczarek zrobił tak samo. Pomimo padającego śniegu można było zauważyć Księżyc i mnóstwo gwiazd. Seth wpatrywał się w nie, jak na piękny obraz. Uśmiechnęłam się lekko. Wyciągnęłam jelenia i zaczęłam jeść.
- Widziałeś kiedyś spadające gwiazdy? - zapytałam.
- Kiedyś pewnie widziałem, a ty?
- Niestety nie... - zasmuciłam się.
W mojej głowie przeleciało wspomnienie, jak mama opowiadała z chęcią o spadających gwiazdach. Widziała je już kilka razy, ze swoim partnerem, a moim tatą. Mówiła, że ostatnim razem (było to dawno temu) życzyła wspaniałych szczeniąt. Według niej to marzenie się spełniło. Tak się cieszyła, że ma dużą rodzinę... A teraz jej nie ma. Już mi żadnej rady nie da, ani pomocy...
- Brook... Wszystko w porządku? - Seth spojrzał w moje oczy, zamartwiając się.
- To nic, Seth... Tylko wspominałam. - wymusiłam uśmiech i wtuliłam się do partnera.
Zanim zdążył coś odpowiedzieć, przewróciłam jego łeb w stronę gwiazd. Oboje znów zaczęliśmy się w nie wpatrywać.

Seth?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz