piątek, 24 lipca 2015

Od Houstona - CD historii Goury

 Obudziłem się jak zwykle pierwszy. Słońce już było wysoko.
Postanowiłem przygotować śniadanie. Upolowałem kilka królików (Gourze bardzo one smakują) i zacząłem je przygotowywać.
- Głodna jestem. - powiedziała Gour. Nawet nie zauważyłem kiedy wstała.
- Robię śniadanie. - odparłem. - Jeśli chcesz, idź znaleźć jajka.
- Po co jajka. - przewróciła oczami. - Zjem mięso.
- Musisz mieć różnorodną dietę.
- Ojeju. - ponownie przewróciła oczami.
Jednak po godzinnym namawianiu, zjedliśmy tylko króliki. Postanowiliśmy również się wykąpać.
Siedzieliśmy na brzegu Końskiej Plaży. Kilka innych psów również wpadło na pomysł kąpania się, więc poszliśmy jak najdalej od innych.
- Mogę biegać? - zapytała suczka.
- Myślę, że lepiej jakbyś nie biegała.
- Pływać?
- Wolno, tak. - wstała i zaczęła chodzić przy brzegu. - Tylko nie nurkuj!
Zdążyła rzucić ,,jasne'' i zanurzyła się do szyi.
Postanowiłem do niej dołączyć. Woda była przyjemna, a piasek miękki. Po chwili znajdowałem się obok niej.
- Wyścigi! - krzyknęła i ruszyła przed siebie.
- Goura! - na szczęście byłem od niej szybszy i ją dogoniłem. - Obiecałaś.
- Dobrze, przepraszam. - wymamrotała pospiesznie. - Już nie chcę pływać.
Wyszliśmy na brzeg. Otrzepaliśmy się i położyliśmy się na piasku.
- Miło jest tak leżeć. - zauważyłem.

Gouraa?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz