środa, 22 lipca 2015

Od Goury - CD historii Houstona

Poszli w stronę Kamiennej Oazy. Od czasu do czasu Goura chowała się za krzakami, by nagle wyskoczyć i przestraszyć Houstona.
Czuła jakby znała go od dziecka, jakby dorastali razem i byli zawsze obok siebie. Czas jednak może być zgubny.
- Boo! - krzyknęła wyskakując z kolejnych krzaków.
- Jesteś jak małe dziecko. - powiedział spokojnie. - Powtarzasz się.
- Powtarzanie jest fajne. To takie przypominanie sobie fajnych rzeczy.
- Więc mam uważać, że krzyczenie ''boo'' jest fajną rzeczą?
- Daj mi się wyszaleć, okay? - przewróciła oczami po czym pobiegła znowu schować się za krzakami.
Houston szedł dalej. Czekał na nią, jednak panowała niepokojąca cisza.
- Gou? - czekał aż wyskoczy. - Gour? Gooouraaa?
Wszedł w krzaki w których przed chwilą zniknęła suczka.
- Goura! - krzyknął czekając.
Nagle coś skoczyło mu na plecy.
- Boo! - to była Goura, wrobiła go.
- Takie żarty nie są śmieszne. - odparł urażony.
- Ojeju. - przewróciła oczami.
- Nie ojeju, tylko mogło ci się coś stać. - mruknął.
- Mam wrażenie, że się martwiłeś. - powiedziała ze złośliwym uśmieszkiem. teraz on przewrócił oczami. - Martwiłeś się! Martwiłeeeś!

Houston? wena poszła w las szukać jedzenia tak jak ty

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz