Seth cierpliwie czekał, aż coś dopowiem. Dokładnie tak, jak wtedy, gdy pytał mnie o partnerstwo. Po kilku minutach dodałam:
- Ale skoro tego chcesz... Możemy to zrobić.
Owczarek w odpowiedzi uśmiechnął się i mnie przytulił.
*****
Nastał wieczór. My już byliśmy w Pyskowicach. Cały czas chodziliśmy przez różne krzaki, żeby ludzie nie spotkali w szczególności mnie. W końcu, to nie jest zbyt normalne, żeby wilk biegał po lesie. Nagle spotkaliśmy duży, czerwony dom. Wyglądał całkiem przytulnie. Na szczęście nie paliło się w środku światło. Ja i Seth mieliśmy pewność, że albo właściciele śpią, lub nie ma ich. Drzwi były jednak zamknięte.
- Co teraz? - szepnęłam do swojego partnera.
- Wejdziemy przez okno. - odpowiedział, uśmiechając się tajemniczo.
Poszliśmy do pierwszego lepszego okna. Seth wszedł pierwszy, ja zaraz po nim. Trafiliśmy do ciepłego salonu. W domu nie było nikogo.
- Co bierzemy? - zapytałam.
- Możemy na przykład jakieś koce. - odpowiedział.
Poszłam dalej, prosto przed siebie. Tym razem weszłam do sypialni. Ruszyłam do jakiejś szafy. Po cichu ją otworzyłam. W środku było dużo błyszczących, eleganckich ubrań. Nie obchodziły mnie one. Chciałam znaleźć jakiś ciepły koc. Udało mi się. Nie dość, że był milutki, to jeszcze duży. Wzięłam go ze sobą i podbiegłam do swojego partnera, który dalej był w salonie.
- Mam koc! - powiedziałam.
- Świetnie! - uśmiechnął się.
Popatrzyłam na niego z ukosa. Otworzył jakąś szufladę z biżuterią. Wziął jakiś perłowy naszyjnik. Nałożył mi go na szyję.
- Seth, dobrze wiesz, że nie lubię błyskotek. - powiedziałam i ściągnęłam go.
- Jak chcesz. - odpowiedział i włożył go z powrotem.
- To co chcesz wziąć? - zapytałam.
Seth?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz