- Co raz stracone, już nigdy nie powróci...- wyszeptałam.- Więc co ma moje marne życie do twojego, gdzie masz dla kogo żyć.
- Ale...- zaczął.
- Cii... i tak nie mam siły przetwarzać tego, co mówisz. Świat jest teatrem, aktorami my - kolejno wchodzimy i znikamy ze sceny... - powiedziałam, zamykając oczy. Natychmiast zasnęłam.
***
- P... Prince?- powiedziałam, gdy tylko się obudziłam. Próbowałam wstać,
używając do tego resztki sił, które zdobyłam podczas snu. Szybko upadłam. Nagle do miejsca w którym byłam wbiegł Prince.
- I jak się czujesz?
- Przepraszam.- powiedziałam, wręcz nie rozumiejąc co mówi do mnie pies.. Zaczęłam słyszeć głosy...- Asesino! Maya? Czemu się ukrywacie? Żyjecie, prawda? Przepraszam was wszystkich...
- Kasumi... tu nikogo oprócz nas nie ma - ja nadal nie rozumiałam o co mu chodzi.
Prince?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz