sobota, 14 lutego 2015

Od Gerisa

Biegam między grotą lekarzy i polem bitwy, kompletnie nie wiedząc, gdzie się podziać. Chętnie zostałbym w tym pierwszym miejscu, tam przynajmniej mam pojęcie, co powinienem robić. Niestety, nowe stanowisko uniemożliwia mi bardzo wiele rzeczy - w tym siedzenie w jednym miejscu.
Już od początku przeraziło mnie, że oprócz Another nie mam żadnego oparcia wśród Alf, Bet i Gamm. Nageezi - nie mogę odmówić jej rozsądku i inteligencji, ale jest jeszcze bardzo młoda. Ale z drugiej strony... Niby kto miałby ją zastąpić?
No właśnie. Nikt.
Dalej... Kasumi i Prince - zupełnie nowe psy, których kompletnie nie znam.
Wspaniale.
- Hockey, dlaczego? - powtarzałem w myślach - Dlaczego nas zostawiłeś?
Na domiar złego śmierć Drina. Ostatnie połączenie z władzą dawnej SPG zostaje zerwane.
Ciekawe, czy Viva żyje.
Z tych niewesołych rozmyślań wybija mnie łagodny, ale stanowczy głos Casey.
- Geris, zejdź na ziemię.
- Tak. Już. Przepraszam - odpowiadam nieskładnie i wstaję. Niechętnie opuszczam grotę medyków.
- Another! - wołam na widok swojej partnerki. Odwraca łeb w moją stronę i uśmiecha niepewnie.
- Jak tam? Dajesz sobie radę? - rzucam.
- Tak. Jakoś - mówi. Patrzy na mnie zmęczonymi oczami. Dostrzegam, że ledwo trzyma się na łapach.
- Kiedy ostatnio spałaś? - pytam badawczo.
- Przestań. Teraz to nieważne. Sam pewnie jesteś na nogach od trzydziestu godzin - odpowiada z lekką irytacją.
Od trzydziestu pięciu - myślę mimowolnie.
- Bez przesady - kłamię, po czym dodaję już szczerze:
- Zdarzało mi się nie spać dłużej.
W końcu Another zgadza się pójść spać, a ja biegnę na pole walki.
- Geris! - woła Dry, gdy docieram na miejsce.
- Tak?
- Wilki się wycofują.
Kamień z serca. Opadam na ziemię w niewysłowionej uldze.
- To koniec czy przerwa?
- Na pewno tylko przerwa.
- Chociaż tyle. Dobrze, że przez chwilę możemy skupić się tylko na rannych - odpowiadam - Macie tu kogoś jeszcze do dostarczenia Casey?
- Dojdą o własnych siłach.
- Świetnie.
Dry odchodzi.
A właśnie. Dry. Odprowadzam go wzrokiem. On powinien być przynajmniej Gammą. Ale by było fajnie! Rozgarnięty, z doświadczeniem. Byłby najbardziej kompetentną osobą w całym "zarządzie". Jęczę cicho, śmiejąc się do marzeń. Po chwili jednak uśmiech zamiera mi na pysku. Alfą jest Nageezi, która praktycznie nie zna Dry'a. A Nageezi jest przecież na właściwym stanowisku. Rozsądna, dobry strateg. Jakie to wszystko skomplikowane...
Daję sobie spokój z wymyślaniem zarządu idealnego i myślę, że właściwie to mogę na chwilę iść do Another. Już kieruję się w stronę naszej jaskini, gdy ktoś mnie zatrzymuje.

Jakiś wojownik?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz