-Nie wiem...przybywa ich i przybywa...-Odpowiedziałem poważnie chociaż smutek aż mi się ciskał na pysk.
-Jeśli to się nie skończy...to koniec.-Dodałem po chwili i spojrzałem się na dość sporą ranę na łapie i ślad po kuli w boku.
-A tak zmieniając temat...bardzo dobrze Ci idzie.Byłby z Ciebie niezły wojownik.-Powiedziałem i uśmiechnąłem się lekko.
Jared?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz