niedziela, 21 grudnia 2014

Od Courage

Wstrzymując oddech, przeczołgałam się pod zwalonym pniem drzewa. Cisza. Bezgłośnie wypuściłam powietrze z nozdrzy. Podniosłam się i chyłkiem przebiegłam w stronę najbliższej kępy krzewów. Morze szumiała uspokajająco. Pamiętałam każdy kamień na terenach Sfory, choć nie byłam tu od miesiąca. Czy wojna z wilkami wciąż trwa? Nie mogę ryzykować i wychodzić z założenia, że nie. Pognałam w kierunku Góry Wojny.
Miałam rację. Wilki jeszcze tu są i nie zmieniły taktyki. Atakują nocą. 
Rzuciłam się na najbliższego przeciwnika.

**********************
Rankiem poszłam do Hockey'a, aby zawiadomić, że żyję.
- Cour? - zdziwił się.
- Taaaaak. Długa historia. 

----------Piętnaście minut później...-------------

- Podsumowując: zostałaś złapana przez wilki jako zakładniczka, ale nie zdążyły tego wykorzystać, bo uciekłaś i okrężną drogą udało ci się przedostać na nasze tereny. Coś pomyliłem? - Hockey z ulgą wypuścił powietrze.
- Nie. Na mnie już czas - oznajmiłam i poszłam do domu.
Marsz przez las sprawiał mi prawdziwą przyjemność, ale musiałam się pospieszyć. Fart nie mógł nie wiedzieć, że żyję.
Jego mina, gdy weszłam do jaskini, była wręcz bezcenna.

Fart?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz