Miałam rację. Wilki jeszcze tu są i nie zmieniły taktyki. Atakują nocą.
Rzuciłam się na najbliższego przeciwnika.
**********************
Rankiem poszłam do Hockey'a, aby zawiadomić, że żyję.
- Cour? - zdziwił się.
- Taaaaak. Długa historia.
----------Piętnaście minut później...-------------
- Podsumowując: zostałaś złapana przez wilki jako zakładniczka, ale nie zdążyły tego wykorzystać, bo uciekłaś i okrężną drogą udało ci się przedostać na nasze tereny. Coś pomyliłem? - Hockey z ulgą wypuścił powietrze.
- Nie. Na mnie już czas - oznajmiłam i poszłam do domu.
Marsz przez las sprawiał mi prawdziwą przyjemność, ale musiałam się pospieszyć. Fart nie mógł nie wiedzieć, że żyję.
Jego mina, gdy weszłam do jaskini, była wręcz bezcenna.
Fart?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz