Pewnego dnia, gdy spacerowałam po łące rozglądając się trwożnie, wpadłam na... Hockey'a. Alfa poinformował mnie, iż jutro zamierza zajść do mnie w odwiedziny. Wyduszam krótkie: ''Pa!'' i pędzę do domu. No jasne. Akurat w ten jeden przeddzień, ten kiedy mam gościć Alfę, mój dom musi być gorszy od chlewu dla świń. Przede wszystkim zbieram pudła i je odkurzam. Potem odkurzyć jeszcze półki, szafki i resztę. Poukładać pudła pozmywać naczynia... Latam tak aż do rana, kiedy dom jest piękny i czysty. Kiedy po wduszeniu śniadania zasypiam na krześle, budzi mnie pukanie. Podchodzę na chwiejnych nogach do drzwi i je otwieram. Zastaję tam... Jessy paplającą szybko że trudno ją zrozumieć. Po chwili zwalnia i wyjaśnia:
- Jutro ma odwiedzić cię Alfa, tak? Znam przepis na jego ulubioną zupę. Nazywa się Kasha Kushi i żeby ją zrobić musisz zdobyć:
- 2 kurczaki
- zioła
- marchew, pietruszkę, kapustę, kaszę i ziemniaki.
Woda musi być gorąca. Wrzuć do niej przyprawionego kurczaka, wyczyszczone warzywa i zioła. Pa, idę.
Idę do miasta, poluję na kurczaki (które wcale nie chcą dać się złapać!), skratam ze stragany warzywa...
- AŁAAAAA! - Dostałam pałą w głowę od kobiety od straganu. Cóż, może przeżyję. Potem bez problemu skradam paczkę kaszy i biorę zioła. Biorę wodę z zapasów i ją zagotowuję, co zajmuje mi pół godziny. Przez ten czas czyszczę warzywa i wkładam je do wody. Zioła też się gotują. Obdrapuje kurczaki i je przyprawiam. Wkładam je do garnka i ustawiam budzik na za godzinę. Wpadam do rozkosznego łóżka, zasypiam... Budzik.
- CISZA! - Ryknęłam. Wiecie co?! Porządnemu psu nie dać spać! Zwłaszcza harującemu przez wieczór, noc i ranek. Ustawiam na pół godziny i nareszcie trochę się przesypiam. Razem z budzikiem jest dzwonek. Pędzę i próbuję zupy, czy nie trująca. Nie, nawet zjadalna. Idę otworzyć i wpuszczam Alfę do domu. Podaję zupę. Pies wącha i uśmiecha się pod nosem. Oddycham z ulgą.
- A więc Sasza...
Hockey?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz