wtorek, 18 marca 2014

Od Sedy - CD historii Jessy

- Poradzi sobie- zapewniłam ją. - Trzeba myśleć pozytywnie.
- Czegoś nie rozumiem - pokręciła przecząco głową.- Jak można być optymistką w takiej sytuacji?
- Optymizm jest dobry na wszystko. Jason jest silny, a martwieniem się o niego nic nie wskórasz.
- Z tym drugim się zgodzę, al... -zatknęłam jej pysk łapą.
- Ciii! - szepnęłam do towarzyszy.
Znaleźliśmy się bowiem tuż przed doliną, po której przechodziło wojsko rudzielca. Szybko zrobiliśmy kilka kroków wstecz za pagórek będący jedyną osłoną na tym pustkowiu. Te dziwne stwory szły i szły niczym roboty, nie zwracając na nic uwagi. Pojawiało się ich coraz więcej i to praktycznie znikąd. Coraz więcej i więcej.
-To był ten twój genialny plan?!- szepnęła Jessie.- Gratuluję. I co teraz? Wprosimy się do nich na herbatkę.
- Niewykluczone- rzekłam.- Musimy dokładniej zbadać ich zamiary. Z bliska.
- Jak ty to sobie wyobrażasz?!- oburzył się któryś z psów.- Nie mamy szans! Chcesz żebyśmy wszyscy zginęli?!
- Nikt wam nie kazał...- próbowałam się wytłumaczyć.- Jak chcecie to idźcie.
Na te słowa kilka psów parsknęło, po czym odeszło. Szybko rozwiązałam w głowie matematyczne działanie: kilka psów, których z nami poszło - kilka psów, które zdecydowały zawrócić = ja i Jessy.
- No...-zaczęłam nieśmiało.- I tak tylko nas spowalniali. Na koń panie!
- Seda...- Jessy spojrzała na mnie prosząco.- To rzeczywiście nie ma sensu. Wracajmy, co?
- O, nie!!! Jak chcesz to ty wracaj. Rozumiem, masz teraz co innego na głowie, zresztą jesteś jeszcze młoda. Ja postanowiłam, że się nie poddam i nic nie zmieni mojej decyzji!

< Jessy? Idziesz? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz