wtorek, 18 marca 2014

Od Jasona - CD historii Jessy

Biegłem tak szybko jak tylko umiałem, starałem się też być cichym i dyskretnym, ponieważ nie chciałem być zauważonym, przez tego rudego kryminalistę. Przemierzałem tą samą drogę co kiedyś (w jednym z opowiadań).
- Mam nadzieję, że dobrze pamiętam gdzie to było... - Szepnąłem sam do siebie. Nagle wpadłem w ten sam zamaskowany dół. - Tak...! - Ucieszyłem się, oczywiście przez to, że idę dobrą drogą. Długo czołgałem się w małym tuneliku. W końcu ujrzałem mur i trzy tunele. - Jest! - Ucieszyłem się, lecz nie trwało to długo, ponieważ nie pamiętałem, który to był tunel. - Ok. Jason skup się. Jeden z nich prowadzi do stawu, a inne mogą prowadzić to pułapki, albo mogą też nie mieć końca, czy coś takiego... - Mówiłem sam do siebie. - No, wcale sobie nie pomagam. - Zamknąłem oczy i próbowałem się skupić, ale zamiast tego koszmarnie się przestraszyłem, bo usłyszałem dziwny dźwięk, byłem pewny, że to ta armia. Bez namysłu wbiegłem do jednego z tuneli. Biegłem długo w ciemnościach, aż w końcu zobaczyłem znane mi już miejsce. To był mój ukochany staw! Gdy byłem już w pełni na miejscu, zobaczyłem, że jest tu jakoś inaczej...dziwnie jasno, a na środku było ciekawe stworzenie, wyglądało jak zwierzęta ze znanej nam armii, ale jakoś milej. Nieśmiało podszedłem bliżej tej postaci.
 
Nie zdążyłem nawet otworzyć pyska, bo ona się odezwała:
- Witaj, Jason. - Powiedziała kobiecym głosem.
- Skąd znasz moje imię? - Powiedziałem tym razem pewnie i stanowczo, bo po tylu akcjach tego typu nabrałem wprawy.
- Ja wiem wszystko.
- Tak, tak wiem, chcesz mi pomóc i tak dalej. - Powiedziałem znudzony.
- Posiadasz dużą wiedzę i jesteś pewny siebie, to dobrze. - Powiedziała tajemniczo istota. - Zwracaj się do mnie jak tylko zechcesz, a teraz chodź wracamy, tylko weź kilka roślin.
- Ale które mam wziąć? 
- Ty decydujesz. Masz w sobie to coś... Każda jakoś pomoże...weź którekolwiek! - Mówiła pospiesznie. Chwyciłem kilka pierwszych lepszych i dołączyłem do białego zwierzęcia, które wchodziło już do tunelu.
- To...jak nam pomożesz? - Rozpocząłem nową rozmowę.
- Nie pomogę wam jakoś bardzo, ale dodam wam siły...jest szansa, że wam się uda... - Po długim czasie byliśmy na miejscu.
- Zaprowadź mnie do Alfy.
- Myślałem, że wiesz wszystko.
- Milcz!
- Dobra, dobra tam jest Drin. - Wskazałem łapą na jednego z psów. Po chwili przypomniałem sobie o Jessy, chwilę jej szukałem, ale w końcu znalazłem.
- Jason! - Zawołała uradowana. - Nic ci nie jest?
- Nie, nic mi nie jest.
- I co?
- To jest nasz ratunek, no może nas nie uratuje, ale nam pomoże, "doda nam siły".
- To dobrze, ale najbardziej mnie cieszy, że nic ci nie jest.
- Ty jak widzę też zdrowa. - Roześmialiśmy się. Spoglądałem chwilami na białą istotę, która stała koło Drina.


< Jessy? A Drin, ty  napisz coś o tej bielince, jak gadacie czy coś. PS. ja nią nie jestem, dlatego nie każ jej dokończyć tego opowiadania które napiszesz! >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz