sobota, 15 marca 2014

Od Maybe - CD historii Hockey'a

 Od czasu do czasu spoglądałam na Betę przelotnie. Próbował mi pomóc nie wiedziąc nawet z czym. Przecież ja sama nie wiedziałam. Owszem, przy Hockey'u było mi lepiej. Cieszyłam się, że ze mną nie gada. Może nie wiedział, że nienawidzę towarzystwa rozgadanych psów, ale i tak nie mówił. Sam fakt, że znoszę jego towarzystwo jest prawdą bardzo nieodpowiadającą mojemu charakterowi. A jednak, nawet lubię go. Jest jedynym psem, który przyszedł mi z pomocą, gdy uciekałam przez nieznaną sforą. Być może był moim przyjacielem?
 Naczerpnęłam dużo powietrza. Czułam, że to "coś", czego szukam jest już dość blisko. Takie podświadome uczucie. Uśmiechnęłam się do siebie nieświadomie.
- Lepiej ci już? - Odezwał się owczarek.
 Spojrzałam na niego z wymuszoną uprzejmością.
- Dzięki - odpowiedziałam z trudem. - Już lepiej.
 Owszem, lubię Key'a, ale tak po prostu. Generalnie nadal nic dla mnie nie znaczy. Gdyby zniknął z mojego życia nic by się w nim nie zmieniło. Może odpuściłabym sobie jakąkolwiek wymianę zdań z kimkolwiek, ale nie zmieniliby to tak wiele.
- Cieszę się - Hoc wyszczerzył zęby.
 Przewróciłam oczami, ale tak żeby Hockey nie widział.
- Masz jakiś cel? - Spytałam. - W sensie dokądś idziemy?
- Niet. A ty masz ulubione miejsce, w które możemy się razem wybrać?
 Pokręciłam głową w odpowiedzi.

< Hockey? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz