Green Day spojrzała na Alex'a wyczekująco. Znowu zaczęła udawać przed szczeniakami, że jest okey i chętna do spędzenia dnia z border collie'm. Pies chciał się z tego wyrwać, jednocześnie nie martwiąc szczeniąt. Wiedział, że każda możliwa decyzja mogła je zranić, dlatego też na siłę trzymał się przy partnerce.
Nie kochał jej. Przerażające, ale jednak. Nie był z nią szczęśliwy. Obiecał sobie, że będzie siedział z nią w jednej jaskini dopóki szczeniaki nie będą dorosłe, ale już nie mógł dłużej czekać.
Szybko wymyślił wymówkę, dzięki której nie będzie musiał iść do Stawu Zakochanych i rzekł:
- Niestety, teraz nie mam czasu.
- Dla własnych szczeniaków?! Byś się wstydził! - Green nie powstrzymała emocji i ponownie podniosła głos na psa.
Maluchy podkuliły uszy i odsunęły się od rodziców. Alex to zauważył i postanowił skończyć krzyki suczki albo chociaż, żeby szczeniaki nie musiały iść przez chwilę słyszeć.
- Wojna ciągle trwa. Mam co chwila pacjentów. Poza tym chyba nie zapomniałaś, że masz być za chwilę w pracy, a szczenięta oddać pod opiekę Afuy. - powiedział spokojnym tonem.
Suczka już się nie odezwała. Zgasił ją.
Powiedziała szczeniakom, żeby poczekały na zewnątrz. Chwilę narzekały, ale w końcu wyszły. Alex czuł, że mają jakiś plan i ukrywają coś przed nim i Day. Postanowił teraz się tym nie przejmować. Chciał teraz przeprowadzić ostatnią rozmowę z Green Day.
Pies podniósł wzrok na suczkę. Rany praktycznie zniknęły, a 3 blizny które jej zostały po ostatnim wypadku były niewidoczne. Zbliżył się do niej i spojrzał na jej wypełnione złością oczy. Szybko przypomniały mu się wszystkie momenty związane z Green. Od ich poznania po ostatnią kłótnię, która miała miejsce dosyć niedawno. Czas to zakończyć.
- Green Day.. Tak, jak zacząłem... Pamiętasz ten dzień, kiedy zapytałem Ciebie o partnerstwo? - zapytał.
Suczka kiwnęła głową.
- Myślałem, że coś do mnie czujesz... - spuścił głowę, kontynuując.
- Ale ja Cię kocham!
- Nie widać tego! Nie widzisz, że praktycznie każda nasza rozmowa to kłótnia?
Green Day milczała.
- Alex... Proszę.. Daj mi szansę... Chociaż... - wpadła na pewien pomysł.
- Co chociaż? - westchnął.
- Zostań chociaż, dopóki szczeniaki nie dorosną. Okey? - ponownie spojrzała na niego wyczekująco.
Pomysł bardzo spodobał się Alex'owi, ale nie wiedział czy wytrzyma jeszcze z suczką w jednej jaskini. W końcu kiwnął głową i wyszedł ze swojego gabinetu, do swojego pierwszego pacjenta który czekał na niego od kilku minut.
Green Day?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz