niedziela, 13 września 2015

Od Alex'a - CD historii Green Day

Alex był w szpitalu. Nagle usłyszał czyjeś krzyki. Wyjrzał szybko na zewnątrz. Zaczęło się. Ostateczne starcie. 
Co sekundę przenoszono do szpitala rannych. Niektórzy z nich nie mieli szans żeby przeżyć. 
Sfora Psiego Głosu przegrywała. Po chwili zobaczył, że jeden z psów płacze nad jakąś suczką. Pies był pewny, że już nie żyje. Zbliżył się do niej. Zaczął rozpaczać. Martwą suczką była Green Day.  
Pies natychmiastowo wybudził się z koszmaru. Był cały spocony. Rozejrzał się. Przed nim stała Green, wyraźnie zaskoczona takim widokiem. 
- Alex, wszystko w porządku? - zapytała zmartwiona. 
- Tak... To był tylko koszmar... Która godzina? - chciał zmienić temat. 
- 5.45. Zaraz pójdę do Alfy. Proszę, zaprowadź szczeniaki do szkoły. 
Pies kiwnął lekko głową. Pocałował delikatnie swoją partnerkę i mocno przytulił. 
Nie chciał jej stracić. Dzisiejszy sen był jego najgorszym. A... Co by było gdyby sen zmienił się w rzeczywistość? 

Zamyślony Alex obudził szybko szczeniaki i zjadł z nimi śniadanie. Maluchy były zaciekawione, co się dzieje w głowie bordera. Pies powiedział, żeby się nie przejmowały, bo to nic związanego z Greenie. Chociaż w sumie troszkę ich okłamał. 
Po śniadaniu ojciec piątki szczeniąt zabrał ich do szkoły. Gdy tylko dotarli na miejsce, pożegnał się z nimi i pobiegł do swojego miejsca pracy. Gdy wszedł, od razu przywitała go Verona, 
- Cześć, Alexander. - przywitała się z uśmiechem na twarzy. 
- Cześć. Czemu jesteś taka zadowolona? - zapytał. 
- Dzisiaj jest mało pacjentów. Co oznacza, że chyba wilki na dzisiaj odpuściły. 
- Oj, Verie... Dopiero jest 8. O tej godzinie raczej nie będą na nas czatować. - odpowiedział jej.
Zanim lekarka coś powiedziała, pies poszedł do swojego gabinetu. 

Green Day? Weny nie mam :<

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz