Rozejrzał się dookoła. Jaskinia była ozdobiona przeróżnymi kwiatami, wybranymi głównie przez Ivy. Ku zdziwieniu Winnera, efekt bardzo mu się spodobał. Sam nie wybrałby takich ozdób, lecz on teraz nie był tutaj sam, tylko ze swoją partnerką.
Najważniejsze było dla niego to, że oboje zgodzili się w sprawie wyboru miejsca zamieszkania. Pies nigdy nie szalal za Złotym Wodospadem, jednakże teraz wydawał mu się on najważniejszym terenem spośród wszystkich miejsc należących do Sfory Psiego Głosu Forever.
Powód był oczywisty - tutaj po raz pierwszy spotkał Ivy. Pierwszą rzeczą, na jaką zwrócił uwagę, były jej intensywnie błękitne oczy, których nie sposób było nie dostrzec.
Wyjrzał z jaskini i spojrzał na złotą wodę spływającą do utworzonego niewielkiego jeziora. Po chwili dołączyla do niego Ivy.
- Będzie ci brakować Wodospadu Rożka? - odezwała się po kilku minutach.
- Nie wiem. - pies wzruszył ramionami. - Nie mieszkałem tam zbyt długo.
- Fakt. - zgodziła się borderka. - A samego Rożka?
- Nigdy go nie spotkałem. - przyznał.
- Jak to? - zdziwiła się.
- To znaczy, widziałem go wiele razy, lecz nigdy nie na długo. - sprecyzował Win. - Chyba zbyt rzadko przebywałem w okolicach, żeby mogło do tego dojść. - stwierdził.
Suczka pokiwała głową.
Następne chwili spędzili w ciszy, która odpowiadała Winnerowi. Jego partnerce chyba również. Zerknął na nią kątem oka. Nie wyglądała na niezadowoloną.
Nagle zdał sobie z czegoś sprawę. Nigdy nie był dla Ivy oschły tak bardzo, jak wobec innych psów. Nie potrafił. Nie chciał.
Kochał ją przez cały czas. Już w dniu, gdy się poznali, zajęła ważne miejsce w jego sercu. Jedyne miejsce.
Gdy zrobiło się późno, a nawet bardzo późno, weszli do środka jaskini. Położyli się obok siebie. Mieli zamiar zasnąć, ale utrudniali sobie to nawzajem, odzywając się co chwilę. Prawie każde ich zdanie zaczynało się od 'A pamiętasz, kiedy...'.
Ivy? I znowu krótkie, następnym razem bardziej się postaram. c;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz