Scott stał się członkiem sfory. Jakby moim i Nageezi szczenięciem. Zależało mi na niej i cieszyłem się, że przynajmniej tyle mamy ze sobą wspólnego. Czyżby... to ona miała być tą jedyną, z którą miałem spędzić resztę życia? Jak to dziwnie... Nawet dziwnie to brzmi.
Otrząsnąłem się. Nie, to śmieszne, ona mnie nie chce.
Scott poszedł już spać. Było późno. Ja i Nageezi mieliśmy się właśnie pożegnać.
- Ok - szepnąłem - to...
- Idę - powiedziała dobitnie, odwracając się.
- Nie! - Wyrwało mi się. - Znaczy... Znaczy zostań... Jeśli... jeśli chcesz oczywiście...
Samica spojrzała poza norę, a potem przeniosła wzrok na mnie. Czułem się dziwnie, kiedy na mnie patrzyła... Ciekawe, czy ona też..?
Chwilę się wahała, po czym odpowiedziała mi:
Nageezi? ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz