Rafaello i Frei zostali 'parą' do walki. Nie za bardzo ich to cieszyło zwłaszcza Rafa. Bał się, że przyszła morderczyni go jeszcze zabije. Gdy nauczycielka krzyknęła START to szczeniaki się na siebie od razu rzuciły. Po chwili poczuł wielki ból i zobaczył, że szyja zaczęła mu krwawić. On jednak nigdy się nie poddaję i walczy do końca. Suczka, która zrobiła mu krzywdę nawet tego nie zauważyła, bo szybko się podniósł i znowu oberwał. Trochę wstydził się, że przegrywa z suczką! W końcu lekcja się skończyła, a on uciekł za drzewo. Nikt nie widział jeszcze jego krwawiącej szyi. Ból z minuty na minutę był mocniejszy. W końcu padł na ziemię i leżał. Usłyszał głos Frei.
- Raf? To przeze mnie... prawda?- zapytała niedowierzając
- Nie... to znaczy tak, ale nic mi nie jest...- mruknął
<Frei? Sory za długość...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz