wtorek, 25 sierpnia 2015

Od Easy - CD historii Devo

  Easy spojrzała na Devo, który siedział możliwie jak najdalej Dei, która wlepiła w niego morderczy wzrok. Było jej szkoda kolegi. Wiedziała, jak bardzo lubił lekcje walki.
  - Easy z... - Surowy głos Nirvany przywrócił ją do rzeczywistości. Spojrzała na nauczycielkę pytająco, starała się nie okazywać przy tym strachu. Musiała przyznać przed sobą, że trochę jej się bała. - Z Horizonem. - dokończyła po chwili.
  W myślach suczka odetchnęła z ulgą. Wiedziała, że brat Devo przynajmniej ją nie zabije. Jeśli chodzi o Deę, nie mogła być tego pewna, więc gdzieś w głębi duszy cieszyła się, że ta suczka dzisiaj nie ćwiczyła.
  Nirvana nie dawała sygnału do walki, gdyż każda para szczeniąt miała sama ją rozpocząć. Zanim Easy zdążyła się obejrzeć w jego stronę, Horizon powalił ją na ziemię, przyciskając łapami. Wyrwała się i stanęła na czterech łapach. Wskoczyła na psa, lecz od razu została zepchnięta.
  - Easy, postaraj się bardziej. - odezwała się Nirvana.
  Kiwnęła leciutko głową. Horizon wykorzystał jej nieuwagę i przewrócił ją na ziemię. Jęknęła cicho, po czym powoli podniosła się z ziemi. Nie szło jej najlepiej, a fakt, że nauczycielka walk obserwowała ją przez cały czas, w ogóle jej nie pomagał.
  Wskoczyła na bordera i próbowała ugryźć go w szyję. Utrzymała się przez parę sekund. Następnie Horizon przygniótł ją do ziemi, drapiąc ją pazurami. Easy kłapnęła parę razy zębami, lecz niewiele to dało. Nie dało się ukryć, że przegrała walkę.
  - Easy. - powiedziała Nirvana, gdy lekcja się skończyła. Młoda Beta podniosła wzrok i spojrzała na nią. - Gdyby Horizon był wilkiem z wrogiej watahy, prawdopodobnie już byś nie żyła. Ćwicz też w czasie wolnym.
  - Dobrze. - pisnęła Easy. Następnie szybko poszła do Devo, dotrzymując mu kroku. Uśmiechnął się do niej, na co ona odpowiedziała bladym uśmiechem. Zamerdała lekko ogonem.
  - Jaka teraz będzie lekcja? - spytał szczeniak.
  - Teraz chyba... - zaczęła, jednak sama nie pamiętała. - NIGER, JAKĄ MAMY TERAZ LEKCJĘ? - wykrzyknęła do brata, który podskoczył, jednocześnie obracając się w jej stronę, wyraźnie zdziwiony.
  - Lekcję wychowania! - odkrzyknął.
  - Lekcję wychowania. - odpowiedziała borderowi, który szedł tuż obok.
  Na pyszczku Devo odmalowało się zniechęcenie.
  - Wiesz... - zaczęła suczka. Chciała znaleźć dobrą stronę tego przedmiotu. - Spójrz na to inaczej. Przecież w tych zajęciach możesz uczestniczyć!
  Pies westchnął i pokręcił głową. Easy zachichotała cicho.
  Salavana już na nich czekała. Powitała wszystkich i kazała usiąść wokół niej. Easy usiadła przy Devo, nie pytając go o zdanie. Dea znalazła się na drugim końcu, byle nie być obok nich. Jej wzrok nie zmienił się od początku lekcji walk.
  Młoda Beta rozejrzała się dookoła. W pobliżu znajdował się Ross, obrońca Bet. Easy i jej rodzeństwo było przez niego pilnowane. Po drugiej stronie stał Camper, wojownik. Parę dni temu opiekował się szczeniakami Another i Gerisa, ponieważ Afua nie mogła.
  Easy już nie pierwszy raz zauważyła, że wszystkich szczeniąt jest mnóstwo. Nic dziwnego, że wokół zawsze krążyli wojownicy i obrońcy.
  Przez chwilę suczka zastanowiła się, czy jej dzieciństwo wyglądałoby inaczej, gdyby urodziła się parę lat wcześniej. Jednak nie miała dużo czasu na tego rodzaju rozmyślania, gdyż Salavana zabrała głos, rozpoczynając lekcję.

Devo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz