Gdy wyszedłem ze szpitala ucieszyłem się na myśl ,że będę mógł w końcu zjeść coś pożądnego! Jedzenie w szpitalu smakowało codziennie tak samo (papka ze szpinaku).
Nagle zauważyłem sarnę.
- O! Chyba one mnie lubią. Ha ha...-powiedziałem sam do siebie
Nagle zza drzew wyskoczyła suczka i za jednym gryzem zabiła sarnę.
-Ej! To była moja sarna!-powiedziałem oburzony
-Mogłeś biec szybciej!-zaśmiała się
-Fakt...-powiedziałem
- A tak w ogóle jak się nazywasz?-zapytała
- Terror. A ty?-zapytałem
- Goura.-odpowiedziała
- Dobra ja już idę.-powiedziałem
- Zaczekaj!-zatrzymała mnie Goura i stanęła przede mną.
<Goura?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz