Gdy Merci zemdlała wilk powoli podchodził do niej by zadać cios. Nie wiedziałem co zrobić. Gdy podniósł łapę i wyciągnął długi pazur, ocknąłem się, bez zastanowienia rzuciłem się na napastnika. Moja wygrana trwała chwilę, powaliłem go, ugryzłem i pobiegłem do leżącej na ziemi Mer. Wilk wykorzystał sytuację, wstał i zaszedł mnie od tyłu. Poczułem przeszywający ból. Leżałem na ziemi, pod wilkiem, z łap i pleców ciekła mi krew. W pewnym momencie wilk leżał obok mnie, powalony, ale ja tego nie zrobiłem. To Merci uratowała mi życie.
<Merci?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz