- Okey...- powiedziałem i ponownie zasnąłem
Po kilku godzinach snu obudził mnie głos. Głos. Który już chyba kiedyś słyszałem, albo i nie... usiadłem i nasłuchiwałem wspaniałej piosenki. Po chwili zorientowałem się, że nie ma w norze Heaven. Wstałem i podszedłem do wyjścia z nory. Wysunąłem głowę i spostrzegłem siedzącą na jednym z kamieni Heaven.
- Ślicznie śpiewasz...- uśmiechnąłem się
Heaven szybko odskoczyła.
- Wystraszyłeś mnie i... dziękuję.- również się uśmiechnęła
- To i tak nie wyjaśnia dlaczego tak wcześnie wychodzisz z nory i śpiewasz...- zauważyłem
- No wiem, ale...- zamilkła jakby coś chciała ukryć
- Słucham?- zapytałem, bo niedosłyszałem
- Nic, nic...- powiedziała
- Acha...- westchnąłem i usiadłem obok niej
- Nie wracasz do nory?- zapytała jakby zaniepokojona moją obecnością
- A co? Przeszkadzam Ci?- zapytałem podejrzanie
(Heaven?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz