czwartek, 30 lipca 2015

Od Irish - CD historii Rafaello

To był Boston. Nie żebym jakoś szczególnie się go bała, czy miała jakieś koszmary z nim. Jednak nie lubiałam go tak jak Alaskę czy Jonah'a. Był od nich o stopień niżej w mojej piramidzie sympatii. Może to dlatego, że najczęściej to mi dokucza?
- Witaj siostrzyczko. - obwieścił radosnym głosem. - Randkujesz?
Spuściłam wzrok i zarumieniłam się.
- Zostaw ją w spokoju! - krzyknął Raf (chyba to przezwisko zostanie).
Boston spojrzał na niego jakby zapomniał o jego obecności.
- Ach, no tak. - podszedł do niego wolnym krokiem. - Cicho siedź.
Z Rafa buchała niechęć do mojego brata.
- Co chcesz. - szepnęłam dosyć pewnie.
- Zauważyłem cię z nim. - powiedział naciskając na 'nim'. - Nic już.
Odszedł.
- Już go nie lubię. - obwieścił Rafaello.
- Ja też go nie lubię.
Usłyszeliśmy nauczycielkę wołającą wszystkich na lekcje.
- Chodźmy już. - powiedziałam uśmiechając się lekko.

Rafaello?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz