Spojrzałam na niego nieśmiało.
Jeszcze nikt do mnie nie zgadał. No, oczywiście nie licząc rodzeństwa.
- Nic. - szepnęłam.
Nie miałam dziś nastroju do rozmów. Jakoś nie czułam się w tej kwestii. Wolałam teraz usiąść gdzieś z boku i popatrzeć na 'popularnych'.
Wstałam i pomaszerowałam w stronę starej, zniszczonej wierzby. To było jedyne miejsce o którym Boston nie miał pojęcia.
Byłam przekonana, że ten cały Rafaello zrazi się do mnie i odejdzie poszukując nowych kolegów. On jednak poszedł za mną.
Muszę przyznać, zaimponowało mi to.
- Irish. - przedstawiłam się. - Jesteś tym nowym bratem Heaven?
Raf, (postanowiłam go tak nazywać w myślach) skinął głową.
- Mój brat się z nią przyjaźni. - powiedziałam pewnie, po czym dodałam: - Albo chodzi o coś innego.
Raf zrozumiał to i parsknął śmiechem. Pozwoliłam sobie na chichot.
- Miło, że mnie zauważyłeś - zaczęłam - Rafaello.
Rafaello?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz