- Ja również. - spojrzałem na jej brzuch. - Kiedy zacznie rosnąć?
- Sama nie wiem. - mruknęła. - Jestem głodna.
- Chodźmy nad rzekę, zjemy ryby. - zaproponowałem.
Szliśmy łąką co chwila przypominając sobie nasze spotkanie.
- Jak nazwiemy dzieci? - zapytała wąchając biały kwiatek.
- Jeszcze nie wiem. - powiedziałem.
Gdy dotarliśmy na miejsce, Goura ułożyła się wygodnie na średniej wielkości kamieniu.
- Nie zasypiaj. - uśmiechnąłem się.
Miałem niewielkie trudności ze złapaniem ryby, jednak po chwili złapałem trzy.
- Jedzenie. - oznajmiłem.
Goura podeszła i zaczęła jeść.
- Smakuje ci? - zapytałem.
- Nie jest takie złe. - powiedziała z pełną buzią. - Słone.
Uśmiechnęliśmy się do siebie.
Kolejnego dnia musieliśmy pójść na kolejne, tym razem szczegółowe badania.
- No więc... - zaczął Alex. - Będziesz mieć osiem szczeniąt.
Goura osłupiała.
- Osiem? - przerwałem ciszę. - Strasznie dużo.
- Wiesz, zawsze mogło być dwanaście. - pocieszał nas.
- Będzie bolało, prawda? - Goura spuściła głowę.
- Damy ci znieczulenie. - uśmiechnął się
Goura?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz