- Nic się nie stało, Raf.
Spojrzałam na Roxo, która w tej chwili zrobiła wielkie oczy, a potem na uśmiechającego się szeroko Devo. Horizon nie słyszał naszej rozmowy, był zbyt zajęty podlizywaniem się (jak to mówił Devo) naszym rodzicom.
- C-Czyli to prawda? - zapytała moja siostra, wypluwając zieleninę.
- A co myśleliście? - odpowiedziałam pytaniem i wstałam ze stołu.
Poszłam do rodziców, by powiedzieć, że skończyłam kolację. Usiadłam obok nich i z nimi zaczęłam rozmawiać. Spojrzałam na Rafa, który razem z Roxo i Devo wymienił zakłopotane spojrzenia. Zaśmiałam się pod nosem.
- Heaven, wszystko w porządku? - zapytał tata.
- Oczywiście, tatusiu. - uśmiechnęłam się i wróciłam do rozmowy z nim, mamą i Horizonem.
**Następnego dnia...**
Obudził mnie Raf. Wstałam i szepnęłam:
- Rafaello, jest po czwartej. Daj mi spać...
- Nie, dopóki mi czegoś nie wyjaśnisz.
Otarłam łapką oczy, udając, że nie interesuje, mnie to co chce mi powiedzieć przyrodni brat.
- Posłuchaj... Czyli... Wy z Jonah'em tylko żartujecie?! - zapytał tak głośno, że prawie krzyknął.
- Ciicho, bo jeszcze rodzeństwo obudzisz! - powiedziałam.
- Opowiedz mi na pytanie. - rzekł poważnie.
- Okey, to jest tylko żart! Tylko nie mów o tym reszcie rodzeństwa, okey?
Raf?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz