- Brook... Czy zechcesz zostać... moją partnerką?
Chwila... Co? Co, co, co?! Moją partnerką, moją partnerką... Nie za szybko? A może wcale nie powinno być tego pytania? Brook, weź się w garść! Przecież go kochasz... Marzyłaś o tym całe życie, a teraz się wycofasz?! Tylko... Ja nie chcę skończyć, jak Maya... Co ja mówię, przecież chorowała na raka! Otworzyłam oczy. Seth zauważył w nich szczęście. Głęboko schowane, łzy je zasłoniły.
- O, dobry Jezusie. - zasłoniłam łapą pysk, a drugą starłam łzy.
Spojrzałam na owczarka, który dalej cierpliwie czekał na odpowiedź. Po mojej głowie, pierwszy raz od bycia normalnym wilkiem przeleciały mi wszystkie wspomnienia. Związane z Sethem. Od początku naszej znajomości, szczere wyznania, aż do teraz. Do tego cudownego pytania, które nie zeszło mi z głowy. W końcu odpowiedziałam.
- Tak. Chcę być Twoją partnerką.
Przytuliłam go mocno, a pies mnie pocałował. Szczęście znów zawitało w moim sercu. Wystarczyło tylko poczekać na Setha.
******
Zadowoleni szliśmy przed siebie, cały czas ze sobą rozmawiając. Położyłam łeb na jego "ramieniu". Dotarliśmy do Księżycowego Pola.
- Pięknie tu. - szepnęłam.
Seth się tylko uśmiechnął i spojrzał na mnie.
- Zamieszkajmy tu. - powiedziałam odważnie.
- N-Naprawdę?!
- Tak. Nie powinniśmy unikać tego miejsca, jak ognia, tylko dlatego, że mieszkałeś tu z Mayą... A teraz... - znów się zbliżyłam - ...Liczymy się my.
Pocałowałam go, a następnie czekałam na jego odpowiedź.
Seth? ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz