poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Alex'a - CD historii Green Day

Szpital, po 21, a dopiero słońce zachodziło. To było dość dziwne, w końcu nie było lata. W tej chwili mnie to nie interesowało. Z mojej głowy nie wyszła jeszcze "twarz" mojej ukochanej. Mojej Greenie. Rozpłakanej, zawiedzionej moją reakcją. Walnąłem łapą o łoże dla pacjenta. Geris akurat przechodził. Zatrzymał się. Chwila bezruchu. Podszedł do mnie i położył mi łapę na moim "ramieniu". Chciał mi w ten sposób dać do zrozumienia, że wszystko się ułoży, będzie w porządku. W tamtej chwili jednak w to nie wierzyłem. Spuściłem tylko wzrok i odwróciłem wzrok, jak najdalej od Bety. Czułem się, jakbym kogoś zabił. Niewinnego, który nie umiał się bronić. Poprosiłem cicho, żeby pies wyszedł. Potrzebowałem chwilę samotności. Czułem, jak łzy spływają po moim "policzku". Geris w tym samym czasie zrobił to, o co go prosiłem. Ja zostałem sam, w swoim własnym gabinecie. Potrzebowałem powrotu do domu, ale nie miałem siły, by spojrzeć prosto w moją partnerkę. Spojrzałem, jak kartki wylatują spod łoża dla pacjenta... CHWILA, MOMENT! Zdążyłem złapać jedną, zanim wyleciała z gabinetu. Był na niej jeden z tekstów dla Green Day. Wymyślałem je, zanim zostaliśmy partnerami. Zastanawiałem się wtedy, jak powiedzieć jej o swoich uczuciach. Czytałem tekst na głos, a śpiewałem w myślach.
You got the healing that I want
Just like they say it in the song
Until the dawn 
Let's Marvin Gaye and get it on

- Po prostu Marvin Gaye i wchodź w to.... Tak, jak mówiła mama. - powiedziałem do siebie. 
Piosenka nie była skończona. Nerwowo szukałem czegoś do pisania. Znalazłem stare pióro z atramentem. Zacząłem pisać, oczywiście po angielsku. Śpiewanie po tym języku lepiej mi wychodziło. 
There's lovin' in your eyes
That pulls me closer
It's so subtle, I'm in trouble
But I'd love to be in trouble with you

I tak dalej, i tak dalej. Do kartki dopisałem: "Bardzo kocham Cię, Green Day. Przepraszam cię. Alex. ♥"
Skończoną piosenkę zabrałem do domku. 

- Greenie! - krzyknąłem. 
Po kilku minutach zauważyłem, że już śpi. Zasnęła przed kartką. Delikatnie zabrałem ją z łapy. Po przeczytaniu upuściłem aż swoją piosenkę. Wyszedłem z domku zrozpaczony. 
- Nigdy, mi nie wybaczy, NIGDY! - krzyczałem tak głośno, że pewnie ją obudziłem. Zaglądnąłem na chwilę do środka. Czytała moją piosenkę. A zresztą, co ją to będzie obchodzić, skoro ona napisała tekst z odwrotnymi rzeczami. Wyszedłem z domku. I nie, nie poszedłem do szpitala. W miejsce, gdzie nikt nie powinien mnie zobaczyć... 

Greenie? Dramat XDD. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz