Uniosłam lekko prawą 'brew'. Ja? Na wycieczce z bokserem? Nie, nie. Moi krewni nienawidzili tych psów od wieków. Nie chcę jednak ranić Ramzesa... tym bardziej, że mi się spodobał.
- Ramzes.. przepraszam.. jestem zmęczona.. - próbowałam wymyślić jakąś wymówkę.
- To możemy jutro! - odparł radośnie.
- Przepraszam, ale.. nie mam ochoty - wydusiłam z siebie.
Ramzes?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz