Jestem już trochę obeznany. Postanowiłem, że zaprowadzę ją w jedne miejsce.
- Zamknij oczy, poprowadzę Ciebie, ale dopiero jak wyjdziemy zza lasu.
Pokiwała głową. Gałęzie skrzypiały nam pod łapami, a ptaszki ćwierkały nad głowami. Drogę zagradzało przewrócone drzewo. Brook wdrapała się na nie pierwsza. Przy schodzeniu zrobiła efektownego fikołka. Zacząłem się śmiać.
- No co? - spytała oburzona.
- Nic nic, zaraz do Ciebie dołączę.
Obawiałem się kompromitacji przed koleżanką, ale jakoś przeszedłem gładko. Z daleka do lasu docierały promyki słońca.
- Teraz możesz zamknąć już oczy - powiedziałem do suczki.
Wyszliśmy zza drzew. Pozwoliłem jej to zobaczyć.
- Och to Pole Marzeń! Jak dawno tutaj nie byłam - krzyknęła.
- Widzisz, umiem zaskakiwać innych- szepnąłem.
Położyłem się w pszenicy, właśnie to była pszenica? Nie ważne, zacząłem się turlać.
- Dołączysz? - spytałem.
Brook?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz