- Dzieciaczki chyba zgłodniały - podpowiedziałem.
- Racja - odpowiedziała - Podsuń je tu do mnie.
Lekko trąciłem je nosem, jednocześnie przysuwając do Kasumi.
- Wykończą Cię - wtrąciłem żartobliwie.
- Przestań - oznajmiła - Takie szkraby mnie nie męczą.
Położyłem się obok partnerki i zacząłem głaskać szczenięta.
- Możecie już iść - powiedziała Kasumi w stronę Gerisa i Acany.
- Tak - przytaknąłem - Idźcie już. Chcemy mieć chwile dla siebie.
Wyszli, ale nie byli na nas obrażeni.
- Teraz wyglądają jak napompowane - zaśmiałem się.
- Przestań - na jej twarzy wbrew woli zagościł uśmiech.
- Wracając do naszych kłótni...
- Nie mówmy o tym - przerwała mi.
- W związku to całkiem normalne.
Warknęła łagodnie.
*chwilę później*
- Chyba są już najedzone.
- Tak - potwierdziłem.
Kasumi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz