*parę dni później*
- To co z imio... - skuliła się.
- Kas...? - spytałem przerażony.
- Geris - wyszeptała - Szybko!
- Nie mogę Cię zostawić - odpowiedziałem - Acana! Geris!
Nie byłem pewny czy usłyszeli, ale trudno.
- Oddychaj.
Zauważyłem biegnącego Gerisa, a Acana była tuż za nim.
*gdy było już po wszystkim*
- Nie płacz - ocierałem łzy Kasumi, ale sam również nie mogłem powstrzymać się od płakania - Będzie dobrze.
- Tak - wyjąkała Acana - Tak.
- Dlaczego?! - spytała zdenerwowana - Dlaczego tylko dwa?!
- Przewidywaliśmy to - wtrącił się Geris.
Kasumi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz