- Tatuś jest na razie bardzo słaby. Powinien dojść do siebie. - odpowiedziała Verona
- Czyli przeżyje? - zapytałam z nadzieją w głosie.
- Powinien. - odpowiedziała
- Czy możemy zobaczyć Despera? - zapytałam.
Verona przytaknęła. Poszłam ze szczenikami do ich ojca. Na powitanie polizałam go po pysku. On lekko się uśmiechnął i popatrzył na szczeniaki. Dea zapytała:
- Tatusiu? Ty nie umrzesz?
- Nie, córeczkio.- odpowiedział.
Nona patrzyła się na niego w obawie, że może go stracić. Dedal szlochał. Nestor się do mnie przytulił, a Orion uczynił to samo. Ignis trzymał łapę swojego ojca i popłakiwał. Obok ułożyła się smutna Wichura. Mściciel nie spuszczał z oczu lekarzy. Raphael znosił się płaczem. Niburu siedział ze zwieszoną głową. Nagle przyszła Verona i zmieniła Despero kroplówkę.
- Czy jest z nim dobrze? - zapytałam.
Verona? Despero? Szczeniak?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz