Dogoniłam Despera. Zdyszana usiadłam przed Mścicielem. Despero powiedział:
- On nie czuje, że to jego miejsce. Śmieją się z jego imienia! Nixa! Zrób coś!
- Mściciel... Jesteśmy Twoją rodziną. My potrzebujemy Ciebie, a ty - nas.- powiedziałam.
- Akurat! Wy mnie potrzebujecie? Phi! A ja was? Co? - odpowiedział maluch.
- A kto się wyśmiewał z Twojego imienia? Dla mnie jest śliczne! - zapytałam.
Piesek był bliski płaczu. Powiedział:
- Jakaś Nageezi! Powiedziała, że mieliście niezła fantazję! Podobno trzeba uważać, jak się nazywa szczeniaka...
- Nageezi? Czy tak na pewno miała na imię?- zapytałam.
- Tak! Dobrze pamiętam!- odpowiedział Mściciel.
- Będę musiała z nią pogadać. - powiedziałam.
Pobiegłam szukać Alfy. Nagle usłyszałam szmer.
- Nageezi? - zapytałam.
- Tak, to ja.- odpowiedziała samiczka wychodząc z gęstych krzaków.
- Rozmawiałaś z Mścicielem?- spytałam.
- Tak. - odpowiedziała.
- To on właśnie chce nas opuścić! Nie czuje się tu swój. Do tego śmieją
się z jego imienia. Ty na pewno wiesz o co mi chodzi...- powiedziałam do
Alfy, a ona usiadła.
Nageezi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz