Verona zdążyła usłyszeć jedynie zdanie wypowiedziane przez Fretsa "Ojcze, wszystko w swoim czasie!". Później jej partner szepnął coś do Farta, lecz z odległości, w jakiej suczka znajdowała się w tamtej chwili, nie udało jej się.
Następnie Fart musiał wrócić do pracy. Po krótkim pożegnaniu, para odprowadzała go wzrokiem. Kiedy zniknął w lesie, zostali sam na sam.
- Frets... - zaczęła Verie.
- Tak? - pies odwrócił się w jej stronę.
- Ja... chyba równieżchciałabym miećszczeniaki... - wymamrotała. Ostatnie słowa powiedziała tak szybko, że chyba niewiele możnaby zrozumieć.
- Że co? - Frets przekręcił głowę. - Wyraźniej, Verie.
Verona wzięła głęboki wdech, po czym powiedziała:
- Frets, ja chyba również chciałabym mieć szczeniaki... Ale nigdy o tym nie myślałam. Jestem gotowa na obowiązki z tym związane, ale... Jeśli urodzi się ich na przykład dwanaście, to czy damy radę? - spytała niepewnie.
Fretsio? Wena postanowiła mnie opuścić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz