- Witaj kochanie.- mówi kładąc się obok mnie.
Przytulam się do jego ciała, które w odróżnieniu od mojego, zachowało ciepło po zimnej nocy.
Znowu zamykam oczy, ale już nie potrafię ich otworzyć. Próbuję na próżno. Zaczynam odpływać, tracę przytomność...
***
Kiedy się budzę słyszę głosy rozmowy Drina z Veroną.
- Nie wiadomo czy w ogóle uda nam się je uratować. - mówi Verona.
- Co to znaczy! - wybucha Drin.
- Nie wiemy na ile młode są silne i ile wytrzymają.
Otwieram oczy. Jestem bardzo słaba, ale udaje mi się wydobyć z siebie dźwięk.
- O co chodzi? - pytam przerażona.
Brak odpowiedzi.
- O co chodzi!!! - drę się na całe gardło.
- Chili. Spokojnie. Nie możesz się teraz denerwować. To może zaszkodzić młodym. - mówi do mnie Verona.
- Co??? - pytam. - Co to ma znaczyć?
- Tak, Chili. Dobrze myślisz. Jesteś w ciąży. Będziecie mieli z Drinem młode.
Zaczynam szlochać. Młode? Teraz? Mój szloch przeradza się w płacz. Nie wiem czy to szczęście czy rozpacz...
Drin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz