- Żyłam jak król w domu mojej pani. Melania zawsze mnie dokarmiała i
pieściła. Pewnego dnia, gdy byłyśmy na spacerze przechodziliśmy przez
ulicę. Nagle jakiś pirat drogowy potrącił mnie i moją panią.
Ja trafiłam do weterynarza a moja pani... zginęła. Później trafiłam do
adopcji. Byłam w klatce 2 miesiące. Pewnego dnia złapali czarnego psa.
Znałam go. Był to przybłęda którego wiele razy widziałam.
Trzy dni potem zaprzyjaźniłam się z nim. Jemu udało się uciec lecz
obiecał, że wróci po mnie. I miał rację. Wrócił z chartem perskim
saluki o imieniu Drin. Razem wyciągnęli mnie z tego bagna (czyli
schroniska). Po niedługim czasie doszłam do Sfory Psiego Głosu -
zakończyłam.
Pies pokiwał głową.
- Rozumiem... jestem....
< Ktoś? :P >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz