niedziela, 30 marca 2014

Od Merlyn - CD historii Dasco

Ten prostak po prostu się dobrze bawił! Zobaczyłam to w jego oczach. Ten błysk w oku, kiedy na niego warknęłam.
Nie zamierzałam dać mu satysfakcji.
- Ja? Chyba śnisz! - uniosłam z wyższością głowę, jakby to wszystko nie było warte mojej uwagi.
- Oj, no tak... - zaśmiał się. - Bo jeszcze ubrudzisz sobie pazurki!
Z mojego gardła mimowolnie wydobył się głuchy charkot, jakby nad nami nagle pojawił się helikopter. Zbiłam Dasco z pantałyku.
Podkulił pod siebie ogon i położył uszy, skomląc.
- Ojejku! - zaskrzeczał piskliwie. - Przepraszam, królowo!
Po czym runął na ziemię, wijąc się ze śmiechu.
Wszystko we mnie wrzało. Miałam ochotę wykrzyczeć w niebo wszystkie przekleństwa świata.
Usłyszałam jakby płacz dziecka. Krótki, denerwujący odgłos. Dopiero po chwili zorientowałam się, że to ja wydałam ten dźwięk. Dasco przestał trząść się na ziemi i tylko patrzał na mnie jak na wariatkę.
- Dobra, rób co chcesz. Nie chcę cię widzieć! - kłapnęłam zębami tusz koło jego oka.
Odwróciłam się, chcąc odejść od tego dupka. To wszystko nie było warte moich nerwów.
- Merlyn!
Nie odwróciłam się. Nie zamierzałam znowu słyszeć od niego obelg.
- Merlyn!
- Czego znowu?! - ryknęłam. Stanęłam, ale się nie odwróciłam.
Odpowiedział mi pisk.
Odwróciłam się i ujrzałam Dasco wiszącego w powietrzu. Teraz to ja mogłam się śmiać.
Ale oczywiście, jak to ja, zamiast tego wybałuszyłam oczy.
- Pomożesz, do cholery?!
- Mam ci pomagać za takie coś? - prychnęłam. - Bardzo miło, do widzenia.
- No weź! Nie bądź taka! - młócił łapami w powietrzu.
- Mam ci pomóc, tak? - kiwnął głową. - Na pewno?
- No tak! - wrzasnął.
- To przeproś.

< Dasco..? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz