Śmialiśmy się do rozpódku... Po chwili powiedziałam:
- No to opowiadaj. Obiecałeś.
- A więc tak... - zaczął - biegłem w tą samą stronę, co kiedyś aż wkońcu wpadłem w zamaskowany dół i biegłem małym, wąskim tunelikiem i trafiłem na wielki mur - Opowiadał dalej - i tak oto trafiłem na nią.
Byłam strasznie zainteresowana i co chwila patrzyłam na magicznego kota. To wszystko tak mi się plątało w głowie, że nie mogłam tego jakoś złożyć. Po chwili podeszła do nas kocica i rozmawiała z nami. Usłyszeliśmy kroki znanej nam armii duchów. Przybiegli nam powiedzieć, że mur z psów który otoczył S.P.G.F walczy już z armią tej wiedźmy. Wszyscy się przestraszyliśmy i nie wiedzieliśmy co robić. Przecież nie mogliśmy pozwolić aby psy zginęły. Postanowiliśmy zabrać armię duchów, kilka psów, co zostało i oczywiście kocicę. Biegliśmy w kierunku granic sfory. Droga była zarośnięta roślinami rozmaitego gatunku. Biegliśmy wszyscy aż w końcu jakaś roślina mnie niby złapała. Utknęłam. Wierciłam się i krzyczałam lecz nikt nie zdołał mnie usłyszeć. Byłam potwornie przestraszona, więc zamknęłam oczy i czekałam. W pewnym momencie zobaczyłam przed sobą... Rudą... Wiedźmę... Nie chciałam nawet krzyczeć. Po prostu ani drgnęłam. Ona patrzyła się na mnie złymi czerwonymi oczami i powiedziała bardzo strasznie...
- Gdzie jest Jason?
- Yyyy... Ja...Jason? Yyyyyy... j... ja... nie... wiem...
Ruda W...... patrzyła na mnie jeszcze groźniej i krzyknęła:
- Nie to nie! Zaprowadzisz mnie do niego!
Wyrwała mnie z roślin i pobiegła ze mną do granic. Stanęła na górze unosząc mnie swoją magią i krzyknęła tak głośno aby wszyscy na dole ją usłyszeli.
- Stop!!!
Wszyscy się zatrzymali i patrzyli na nią.
- Jeżeli dacie nam wygrać oddamy wam suczkę... jeżeli nie... morzecie się z nią pożegnać...
< Jason? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz